środa, 29 czerwca 2011

Wakacyjne nieobecności

Jak być może ktoś już zauważył, ostatnio nie tylko Ja lecz cały ruch na blogach zmniejszył się.
Muszę zapowiedzieć,że przez jakiś czas praktycznie wcale nie będę odwiedzał bloggera. Mam nadzieję, że będę mógł czytać, i jakoś pisać recenzje. :)
Wszystko to za sprawą remontu, który właśnie się zaczął. Dziś rozebrałem piec, a bieganie z pierwszego piętra na dół i z powrotem z gruzem nie jest miłe :)
Jeśli coś to mój e-mail jest gdzieś --> na prawo.

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Antologia Księga Wojny

Księga Wojny
Agencja Wydawnicza RUNA
Liczba stron: 480


Wojna jest rzeczą zdecydowanie złą, zazwyczaj niechcianą ewentualnością, od której się ucieka i którą się pognębia, co do tego nie ma żadnych wątpliwości.. A mimo to, ma w sobie coś, co powoduje, że gry, filmy i książki o tematyce wojennej nieustannie sprzedają się i mają swych fanów wszędzie. Doskonałym na to przykładem jest kolejna antologia wydana przez Agencje Wydawniczą Runa pod wdzięczną nazwą Księga Wojny. Jest to zbiór 10 opowiadań autorstwa polskich pisarzy, tych znanych bardziej jak Ćwiek, Piekara czy Brzezińska oraz tych, którzy mają mniejszy dorobek literacki.

Jak to w dosyć popularnej serii gier „Fallout” zostało powiedziane: „War, war never changes”- wojna nigdy się nie zmienia. Po prostu występuje ona w wielu różnych postaciach, co w tych dziesięciu opowiadaniach zostało ujęte bardzo dobrze. To nie tylko bieżące konflikty zbrojne, to przede wszystkim wspomnienia przeszłych wojen i okropieństw przesiąkniętych nienawiścią. Jak to często bywa w zbiorach opowiadań, lub antologiach, również tutaj mamy opowiadania lepsze i gorsze.

Wprowadzeniem do tematu jest opowiadanie „ Jeden Dzień” Anny Brzezińskiej, które muszę przyznać, lekko zniechęciło mnie do dalszego czytania. Niestety nie jestem fanem fantastyki tak przesiąkniętej obcojęzycznymi słowami, których i tak w większości nie zrozumiem. W zasadzie trudno mi powiedzieć czy coś ciekawego się tam działo, a poza widmem zbliżającej się wojny zapamiętałem niewiele.

Następnym opowiadaniem, jest ciekawe przekształcenie świata II wojny światowej, gdzie nie ma żołnierzy, czołgów i łapanek a miast nich są mechaniczne roboty i mlaskanka, jakiego dokonał nie kto inny a Jakub Ćwiek. Opowiadanie bardzo przypomniało mi „Wrońca” Jacka Dukaja, gdzie również było duże nagromadzenie neologizmów.
Nie chcąc jednak zanudzać opisami każdego opowiadania z osobna dokonałem malej segregacji niektórych tytułów.

„Głosy” Michała Krzywickiego oraz „ Wszystko co przyjdzie, już pozostanie” Pawła Palińskiego są związane z obozami koncentracyjnymi, gdzie w pierwszym opowiadaniu jest to coś na kształt wizji przeszłości napadającej niemieckiego turystę , a w drugim raczej historia obozu przyszłości. W tym zestawieniu bardziej do gustu przypadły mi „Głosy”, chociaż nie mogę powiedzieć, żebym jakoś znacząco nudził się czytając „Wszystko co przyjdzie, już pozostanie”.

„Kanał” Łukasza Orbisowskiego oraz „Bóg jest z nami” Andrzeja W. Sawickiego są kolejnymi opowiadaniami zawartymi w czasie II wojny światowej. Pierwsze przedstawia historię niemieckich powstańców uciekających przed polskim okupantem. Drugie natomiast to bardzo ciekawie przedstawione połączenie wojny jaką znamy, z elementami magii, które to właśnie mi się spodobało. Do tej grupy można także dorzucić bardzo dobre „Lato księżycowych ciem” Marcina Wełnickiego, które przedstawia żołnierzy niemieckich, którzy będąc w Afganistanie mają styczność z tajemniczą postacią porywającą ludzi.

„Twardy metal” Jakuba Nowaka to osadzona w niedalekiej przyszłości walka Lublina z tajemniczym „Przedziwnu” o którym nie wiemy nic, poza tym, że negatywnie wpływa na świadomość ludzi. Spodobało mi się, że głównym bohaterem jest młody chłopak, mniej więcej w moim wieku, dotknięty przez los lecz próbujący z tym żyć.
„Artur Potter Lwie Serce” Jacka Piekary to ciekawa historia naiwnego chłopca, który zwiedziony wizją zostania bohaterem w innym świecie , pakuje się w sytuację, w której jest tylko jednym z tysięcy równie naiwnych żołnierzy, wystawionych do natychmiastowej bitwy „o los tego świata”
„Prawo losu” Krzysztofa Piskorskiego to podróż do zamierzchłych czasów gdzie „ Na smaganych wiatrem Hadesu polach starożytnej Dalmacji”* toczą się wojny, w których biorą udział również istoty nadprzyrodzone. To opowiadanie, choć z początku nudne, spodobało mi się.

Muszę przyznać, że podchodząc do czytania tej antologii, spodziewałem się opisów bezpośrednich starć i walk, o których zawsze z chęcią się czyta lub słucha, a które cieszą oko w przypadku filmów. Niestety jestem lekko zawiedziony gdyż takie właśnie sytuacje znajdziemy w, dajmy na to, 3 lub 4 opowiadaniach i to w niedużych ilościach. Mimo to całą moją przygodę z tą powieścią na pewno zapamiętam i stwierdzić mogę, że choć były momenty, w których się nudziłem, to jednak nie było aż tak bardzo źle.
Niestety ocenę końcową, która w finalnej postaci wynosi 3/5, obniżyło te kilka opowiadań, które niezbyt przypadły mi do gustu. Na pewno będę wracać do „Księgi Wojny” lecz raczej do poszczególnych opowiadań a nie do całości.

*Zaczerpnięte z tylnej okładki powieści.

czwartek, 23 czerwca 2011

Philip K. Dick - Ubik

Ubik
Philip K. Dick
Wydawnictwo Amber
Liczba stron: 223


Wiele razy słyszy się o tak zwanych „klasykach” literatury, bez względu na gatunek, czy jest to kryminał, fantastyka czy może powieść obyczajowa, a które powinno chociaż raz przeczytać. Już jakiś czas temu usłyszałem opinię, że jednym z takich klasyków, tym razem gatunku science- fiction, jest powieść „Ubik” autorstwa Philipa K. Dicka. Czy już po lekturze tej książki zgadzam się z powszechnie panującą opinią? O tym za chwilę.

Trudno jest tak naprawdę opisać fabułę tak, by nie odebrać potencjalnemu czytelnikowi radości z jej samodzielnego odkrywania. Mamy końcówkę XX wieku, czas w którym technologia posunęła się daleko w przód i powszechni stali się ludzie z unikatowymi zdolnościami. Toczy się nieoficjalna wojna pomiędzy firmą Hollisa - telepatami i jasnowidzami, a ludźmi blokującymi tych pierwszych – firmą Runcitera. Gdy Runciter otrzymuje zlecenie na ochronę bazy na Lunie przed ludźmi Hollisa, nikt nie spodziewa się jeszcze, że będzie to jedna z najniebezpieczniejszych misji. Gdy antytelepaci docierają na miejsce, następuje wybuch bomby, ciągnący za sobą całą masę nieprzyjemnych i tajemniczych zdarzeń.

Bardzo możliwe, że wydaje się to skomplikowane i zakręcone, bowiem „Ubik” właśnie tak zakręcony jest, co jednak okazuje się być wielką zaletą. Właśnie dzięki temu, występuje tu dużo zwrotów akcji, prawie do końca nie wiadomo, jak to wszystko dziejące się w powieści jest możliwe i kto za tym stoi. Zakończenie zaś niesie nam niespodziankę, co do której bardzo trudno dobrać się wcześniej. I choć miałem swoje podejrzenia, okazały się one nie trafione, a zagadka wyjaśniła się dopiero gdy sam autor to zaplanował, nie później i nie wcześniej.  

Tym co powoduje, że „Ubika” nie można ułożyć w jednym miejscu z innymi schematycznymi powieściami science – fiction, jest przede wszystkim jeden fakt. Mam na myśli ten niesamowity, wręcz psychodeliczny klimat powieści oraz świata stworzonego przez Dicka. Świata, w którym nieustannie panuje chaos, w którym trwa niedostrzegalna dla wielu walka pomiędzy dobrem a złem.

To, że nie spotkamy tu żadnych potworów, obcych ani tym podobnych jest kolejnym aspektem zasługującym na pochwałę. Przedstawiona jest tu przede wszystkim walka z nieubłaganie uciekającym czasem, w sytuacji gdzie czasoprzestrzeń jest zaburzona.
Autor świetnie opisuje skutki upływającego czasu, pochwalić go trzeba również za szczegółowość, sprawiającą, że czytelnik żyjący kilkadziesiąt lat później niż dzieje się akcja w powieści, i tak doskonale się w niej odnajduje.

Jest tu także przedstawiona niezwykła wizja przyszłości. Niesamowite jak Dick tworząc „Ubika” w 1969r. wyobrażał sobie życie pod koniec XX wieku. Loty międzyplanetarne, zdolności parapsychiczne jak telepatia i jasnowidzenie, w końcu większość urządzeń domowych działających na pieniądze. Większość tego, jeśli w ogóle możliwa, będzie powszechna pewnie dopiero za kilkadziesiąt lat, a Dick myślał już o nich w 2 połowie XX wieku.

„Ubik” jest bez żadnych wątpliwości klasykiem literatury s-f i tym samym najlepszą powieścią tego gatunku przeze mnie do tej pory przeczytaną. Miałem kontakt z wydaniem z 1990 roku, przez co musiałem obchodzić się z nią delikatnie, co jeszcze bardziej przekonało mnie do zakupu wydania z 2011 roku w przyszłości. Jest to jedna z tych książek, które wcześniej czy później po prostu powinno się przeczytać. Polecam

wtorek, 21 czerwca 2011

Podsumowanie ankiety

Fakt faktem,że przedwcześnie zakończona, ale wydaje mi się, że już raczej nic by się nie zmieniło.
Książką maja zostało  "Lśnienie" Stephena Kinga.
Na drugiej pozycji ukazał się "Rycerz Ciemności" autorstwa Sherrilyn Kenyon.
Głosującym dziękuję i zapraszam do kolejnej ankiety, dotyczącej polskiej literatury :)
Pozdrawiam
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...