Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Religia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Religia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Carla Mori - Krew, pot i łzy

Krew, pot i łzy
Carla Mori
Wydawnictwo Oficynka
310 stron


Gdy Pani prokurator Zuzanna Bachleda zostaje wezwana do śmierci dwojga kochanków w hotelu nie przewiduje nic poza nudną rutynową sprawą. Sprawa komplikuje się jednak gdy przyczyną śmierci okazuje się nieprawdopodobne wręcz wykrwawienie a w krótkim czasie w równie dziwnych okolicznościach giną kolejne osoby. Co łączy parę kochanków, młodego geja i starszą pobożną kobietę? Co z tym wszystkim mają wspólnego wysłannicy kościoła? Czy to już koniec śmierci niewinnych ludzi, czy też jest to początek jakiegoś większego i chorego dzieła? W jak dużej niewiedzy żyją katolicy na całym świecie? Jakie kłamstwa ukrywają się za złotymi drzwiami świątyń i kościołów? Mnóstwo pytań, jednak bez obaw. Prokurator Bachleda wraz ze swoją przyjaciółką, redaktorką Klarą Wąsowską w poszukiwaniu odpowiedzi zgłębią naprawdę niebezpieczne i pełne tajemnic odmęty Częstochowy.

Krew, pot i łzy to debiut Carly Mori i to debiut udany! Autorka w bardzo ciekawy sposób połączyła śmierć tych kilku osób z wątkiem strasznego wręcz spisku w Kościele katolickim. Trochę się obawiałem wątków fantastycznych związanych z Szatanem mającym, według opisu na okładce, rządzić Kościołem. Na szczęście wszystkie tego typu wątki są dobrze przemyślane, żeby nie powiedzieć prawdopodobne. Fani teorii spiskowych podobnych do tych z powieści Dana Browna nie będą zawiedzeni.

Głównymi bohaterkami powieści są dwie silne kobiety, które poza tym śledztwem borykają się z własnymi problemami. Samotnej Klarze zbliża się termin porodu a sprawy sercowe pozostawiają wiele do życzenia. Zuzanna nie wyrabiając w pracy sięga po alkohol. Obie jednak nie poddają się swoim słabościom i bardzo dobrze pasują do swej roli w książce. Nie wyobrażam sobie na ich miejscu mężczyzn(choć Ci też się pojawiają) czy kogoś innego. Odbiegając od głównych bohaterów, warto zwrócić też uwagę na przedstawienie pobożnych staruszek, które urządzają istny wyścig zbrojeń w kategorii swej pobożności.

Choć powieść jest bardzo wciągająca to niestety jest też momentami przewidywalna. Bohaterowie z trudem szukają powiązań między konkretnymi zabójstwami, mimo że te w niektórych momentach naprawdę łatwo znaleźć. Kojarzący fakty czytelnik bez trudu je odnajdzie. Na szczęście sytuacji takich nie jest przesadnie dużo, głównie jest to początek śledztwa. Są też szczegóły i dowody, których nie sposób połączyć, lub których na pierwszy rzut oka nie widać i to dla nich warto tą książkę przeczytać. Krwawy i brutalny finał tej historii wręcz zapiera dech w piersiach. Całość powieści wciąga ale to jej świetne zakończenie rzuca czytelnika na kolana. I choć wcześniej nie ma za wiele elementów horroru to zwieńczenie tej historii na pewno to nadrabia. Szkoda tylko, że nie czuć za bardzo klimatu grozy.

Kościół katolicki jest tu ukazany w zdecydowanie negatywnym i mogącym wywołać oburzenie wielu wierzących świetle. Autorka wykazała się nie lada odwagą pisząc tak kontrowersyjne rzeczy, bo choć jest to fikcja literacka(miejmy nadzieję) to w naszym prokatolickim kraju niektórzy mogą potraktować to nawet jako obrazę religii. Przedstawiciele kościoła na usługach szatana, za nic mający celibat i inne przekazania, korupcja i pedofilia, w końcu chęć sprowadzenia na Ziemię Antychrysta, syna Szatana, przyznać trzeba, że nie są to tematy delikatne. Według mnie jednak wizja ta świetnie nadała się by oprzeć na niej fabułę powieści.

Krew, pot i łzy to powieść zdecydowanie warta przeczytania i polecenia. Carla Mori stworzyła naprawdę ciekawą książkę, która mimo swoich małych wad i tak wciąga czytelnika. Udane i odważne połączenie wątków kryminalnych, fantastycznych i religijnych, na pewno godne polecenia.


Za możliwość zrecenzowania tej książki bardzo gorąco dziękuję Wydawnictwu Oficynka.
Baza recenzji Syndykatu ZwB

wtorek, 1 lutego 2011

Frank E. Peretti - Władcy Ciemności

Władcy Ciemności
Frank E. Peretti
Wydawca: Oficyna Wydawnicza Vocatio
Liczba stron: 382


Kiedy mówimy o gatunku horroru, przed oczami najczęściej pojawia się nam obraz wielkiego, często zmutowanego i brudnego od krwi zabójcy, który potrafi bez skrupułów zabić całą masę ludzi. Równie często myślimy w tym momencie o wszelakich krwiożerczych stworzeniach takich jak wampiry, wilkołaki czy zombie. Ok. Lecz co jeśli ktoś wspomni o horrorze natury religijnej? Większość odwraca się i nawet nie chce o tym słyszeć. I wiem, że o gustach się nie dyskutuje i ktoś naprawdę może nie przepadać za tym specyficznym gatunkiem literatury, jednak Ja zdecydowanie uważam, że odwracanie się od tego typu powieści to błąd. Najlepszym na to dowodem jest utwór  „Władcy Ciemności” Franka E. Perretiego wydany oryginalnie w 1986 roku a w Polsce w 1992 roku przez Oficynę Wydawniczą Vocatio. Jest to jedna z pierwszych książek tego autora aczkolwiek ma on ich w swoim dorobku dużo. Około milion czytelników nie mogło się mylić kupując tą pozycję.
Akcja powieści odgrywa się w małym, niepozornym i miło wyglądającym miasteczku jakim jest Ashton. W tym właśnie małym miasteczku ma dojść do jednej z największych wojen pomiędzy siłami ciemności a siłami światłości, między dobrem a złem. Ściślej mówiąc  mam na myśli anioły i demony, odwiecznych wrogów toczących bitwy od wielu lat. Gdy połączona duchowo z demonami, tajemnicza korporacja OMNI snuje plany na temat zawładnięcia lokalnym uniwersytetem i tym samym przejęcia kontroli nad całym miastem Ashton, grupa Świętych Bożych ściśle połączonych modlitwą z Aniołami próbuje te plany zniweczyć.
Powieść sama w sobie jest bardzo wciągająca, sprawia, że wręcz nie możemy się od niej oderwać. To co jest bardzo interesujące i o czym trzeba powiedzieć to fakt, że fabuła toczy się na dwóch świetnie ze sobą połączonych płaszczyznach. Wątki raczej duchowe, czyli te, w których przeczytamy o aniołach i demonach przeplatają się z wątkami, w których czytamy o ich wyznawcach, zarówno dobrych jak i złych. Ponadto Peretti zrobił to w taki sposób, że wydarzenia w jednej z płaszczyzn oddziaływają na te z płaszczyzny równoległej.
Kolejnym wartym zauważenia faktem jest szeroko zakrojona intryga, rzekłbym nawet spisek. Wyobraźmy sobie, że walczymy z jakąś wielką organizacją pragnącą zapanować nad miastem i jego mieszkańcami. Co robimy? Udajemy się do przedstawicieli władzy. Lecz co jeśli nie możemy tam pójść, gdyż wiemy, że władza jest jednym z elementów układanki dotyczącej całego spisku? Mniej więcej taką sytuację mamy w powieści, dzięki temu czyta się ją z jeszcze większym przejęciem.
Bardzo ciekawie przedstawione są sylwetki naszych nieziemskich bohaterów, zarówno aniołów jak i demonów. Okazuje się to świetnym rozwiązaniem gdyż możemy je sobie wyobrazić a lepiej jest czytać nam o czymś co możemy zobaczyć, chociażby w myślach..
To co może trochę zniechęcić, to nadmierna religijność głównych bohaterów. Podczas gdy w naszym kraju ludzie rzadko modlą się w samotności, o modlitwie w grupie nawet nie wspominając, tam, w mieście Ashton jest zupełnie na odwrót.
Jeśli wspomniałem już o religijności to muszę dodać, że powieść zmusza nas do refleksji, między innymi na tematy religijne, ale też życiowe. Pozwala zastanowić się nad tym, czy jest coś co kieruje nami przy podejmowaniu decyzji, czy istnieje jakaś zewnętrzna siła, lub coś jak anioł lub demony.
Powieść czytało się bardzo dobrze, wciągnęła mnie i okazała się bardzo interesująca.
Chciałbym polecić ją w szczególności młodzieży, która nie potrafi odnaleźć się w tym szalonym świecie XXI wieku. Być może ta książka okaże się swego rodzaju drogowskazem.
Gorąco polecam.
Książkę otrzymałem jako egzemplarz recenzencki od serwisu nakanapie.pl któremu chciałbym za to mocno podziękować. 


 

Tim LaHaye, Jerry B. Jenkins - Dzień Zagłady

Dzień zagłady
Tim LaHaye, Jerry B. Jenkins
Wydawca: Oficyna Wydawnicza Vocatio
Liczba stron:416



Gdy znika jeden człowiek wszczynane są poszukiwania a gdy się nie odnajdzie uznawany jest za zaginionego a jego rodzina musi to zaakceptować. A co jeśli w jednej chwili znika kilka milionów ludzi?? Właśnie taką straszną sytuację przybliżają nam Tim Lahaye i Jerry B. Jenkins we wspaniałej powieści jaką jest „Dzień Zagłady”. Zarówno jak Zajdel i Dick przy „Deus Irae” lub King i Straub przy „Talizmanie” także ten duet autorski spisał się świetnie a owocem ich współpracy jest 16-częściowy cykl „Powieść o czasach ostatecznych”. Ponadto powieść dostała się na szczyt listy bestsellerów „The New York Times’a” i pozostała tam przez 57 tygodni.
Akcja w powieści toczy się niczym u Hitchcocka. Zaczyna się trzęsieniem ziemi, a potem napięcie wzrasta. Aczkolwiek te masowe zniknięcia wywołały szkody o wiele większe niż mogłoby wywołać trzęsienie ziemi. Wśród tych, którzy zaginęli bez śladu są przecież piloci, kierowcy, pracownicy straży i policji oraz osoby sprawujące władzę. Mija kilka tygodni zanim wszystko wraca do względnego porządku. Ci, którzy pozostali wciąż szukają odpowiedzi na to co się stało a tymczasem na światowej scenie politycznej pojawia się skromny i czarujący prezydent Rumunii – Nicolae Carpathia, zamierzający odmienić świat. Jednak czy zamierza odmienić go na dobre…?
Temat utworu jest na swój sposób nowatorski. Bardzo możliwe, że już wcześniej pisano książki o masowych zniknięciach, ale nigdy wcześniej nie pisano ich z takim rozmachem. Ponadto można by spekulować czy autor głośnej ostatnio serii Gone nie wzorował się czasem na serii „Powieść o czasach ostatecznych”
Autorzy świetnie łączą wątek polityczny z religijnym. Znajdziemy tu wiele cytatów i proroctw z Biblii, czemu towarzyszy wiele ciekawych, często niebezpiecznych wydarzeń. Dodajmy do tego dużą ilość akcji, ciekawo zakrojoną intrygę oraz mały wątek miłosny i wyjdzie nam właśnie powieść od której nie możemy się oderwać.
Ponadto, gdy wokół głównego bohatera Camerona „Bucka” Williama oraz jego przyjaciół zacieśnia się krąg intrygi a ludzie im bliscy zaczynają ginąć, my zastanawiamy się głębiej nad wartościami moralnymi poruszanymi w utworze. I to właśnie jest moim zdaniem wspaniałe. Powieść skłania nas do przemyśleń, głównie na tematy religijne ale i nie tylko.
To co może się w książce nie podobać to jej przewidywalność. W pewnym momencie gdy bohaterowie wciąż mówią: „Nie, to nie być to”, my już z pewnością możemy im zaprzeczyć i odpowiedzieć: „Tak, to to”. Kolejną aczkolwiek niedużą wadą książki jest „nieśmiertelność” głównego bohatera. To, że przeżył tę jedną z największych katastrof świata daje do myślenia, lecz potem dochodzi do tego świetne unikanie śmierci czyhającej z wielu stron.
Interesujące okazało się to w jaki sposób opowiadana jest akcja. Mamy tu bowiem dwóch bohaterów o zupełnie różnych z początku poglądach i cechach charakteru. I te właśnie antagonistyczne cechy przeplatają się w powieści w bardzo fajny sposób, tworząc w ten sposób spójną całość. Wszystko jest tu zrozumiałe, nie ma wątków wyrwanych z kontekstu.
Podsumowując, autorzy oddają nam do rąk wspaniały 400 stronicowy thriller polityczno-religijny od którego nie da rady się oderwać a który zmusza nas do przemyśleń. I choć ma on kilka wad, jestem całkowicie pewien tego że nie wpłynie to na opinie niej, gdyż są one ledwo dostrzegalne. Moim zdaniem jeśli ktoś jeszcze waha się nad kupnem tej książki, powinien jak najszybciej to zrobić. Gorąco polecam.
Książkę otrzymałem jako egzemplarz recenzencki od serwisu nakanapie.pl któremu chciałbym za to mocno podziękować. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...